Chrześcijański blog dla ciebie |

lip/10

7

Wizyta gości z Indii w Janikowie

16 maja 2010 r. goście z Indii działający w CIFI uczestniczyli w nabożeństwie w zborze Kościoła Ewangelicznych Chrześcijan w Janikowie koło Inowrocławia. Zaprezentowali m.in. program muzyczno-taneczny:

oraz dzielili się świadectwem:

No tags

Chrześcijańska Inicjatywa dla Indii (CIFI) była organizatorem, a jej członkowie uczestnikami ewangelizacji, która miała miejsce w maju 2010 r. w Polsce i w Niemczech. Brat Gideon Jacob aktywnie działa w CIFI i na poniższych filmach wideo mówi o jej działalności oraz problemach z jakimi borykają się wierzący ludzie w Indiach.

Pierwszy film omawia misje CIFI:

Drugi przedstawia problem prześladowań w Orysie (w Indiach):

Kolejne filmy przedstawiają świadectwo nawrócenia brata G. Jacoba:

· ·

maj/10

1

Prześladowania chrześcijan w Nigerii

Spalony dom zwierzchnika wioski Doga Nahawa, który stracił 10 dzieci

Jedna z rannych w Dogo Nahawa

Jeden z kościołów spalonych w Dogo Nahawa

Z docierających do nas informacji od naocznych świadków masakry chrześcijan w wiosce Dogo Nahawa w Nigerii, dokonanej przez muzułmanów 7 marca 2010 r., wynika coraz bardziej wyraźnie, że cała akcja była wcześniej dokładnie zaplanowana i przeprowadzona w sposób skoordynowany. Jej celem była eksterminacja ludności chrześcijańskiej na tym terenie. W wyniku tego bestialskiego mordu życie straciło 500 chrześcijan, w większości kobiet i dzieci, a setki innych zostało rannych. Nie oszczędzano nawet niemowląt.

Poniżej zamieszczamy relacje naocznych świadków tych wydarzeń: Daniela Vika, pełniącego obowiązki zwierzchnika wioski Dogo Nahawa, oraz mieszkańca wioski Josepha Williamsa.

Straciłem dziesięcioro moich dzieci

W niedzielę 7 marca 2010 r., ok. 2:30 nad ranem, gdy spałem w łóżku, usłyszałem jakieś dziwne odgłosy niedaleko swojego domu. Wyszedłem, żeby zobaczyć, skąd w środku nocy dochodzą te dźwięki. Wtedy zobaczyłem kogoś w kuchni, usiłującego rozpalić ogień. Zacząłem iść w stronę kuchni (w nigeryjskich wioskach kuchnia stanowi oddzielny budynek ? przyp. red.) i wtedy zorientowałem się, że nie jest sam. Pozostali bez słowa rzucili się w moją stronę z długimi nożami, maczetami i mieczami. Szybko przeskoczyłem przez ogrodzenie i skręciłem za dom. Nagle niemal równocześnie mój dom i kuchnia stanęły w płomieniach. Zanim zdążyłem krzyknąć, usłyszałem pojedyncze wystrzały w całej wiosce, a potem krzyki mężczyzn, kobiet i dzieci. Zrozumiałem, że dzieje się coś strasznego. Wrzaski, krzyki, palenie domów trwało około półtorej godziny. Potem zobaczyliśmy światła zbliżające się z południowej strony wioski i usłyszeliśmy strzały wydawane przez nadjeżdżające oddziały policji. Właśnie wtedy napastnicy zaczęli uciekać. Potem ok. 6 rano odkryłem, że pięcioro z moich dzieci zostało zabitych na miejscu. Myślałem, że reszta, których nie widziałem, uciekła, ale ich martwe ciała znaleziono w buszu. W sumie straciłem dziesięcioro dzieci.

Wśród tych, którzy nas zaatakowali, rozpoznaliśmy niektórych mieszkańców wioski będących muzułmanami. Jednym z nich był Bakasi Mohammed, który pokazywał napastnikom domy, które mają spalić oraz te, których nie powinni ruszać. Dotychczas mieliśmy pokojowe stosunki z mieszkającymi pośród nas muzułmanami. Należeli do naszej straży obywatelskiej. Tego pamiętnego dnia wszyscy muzułmanie opuścili wioskę przed atakiem. Przeszukując dom Bekasiego Mohammeda, znaleźliśmy jego zdjęcia z przeszkolenia w używaniu specjalistycznych rodzajów broni, jakie przeszedł w stanie Bauchi (zdominowanym przez muzułmanów, w którym podobnie jak w 11 innych stanach Nigerii obowiązuje prawo szariatu ? przyp. red.). Przekazaliśmy te zdjęcia przedstawicielom władzy.

Większość napastników była z ludu Fulani, niektórzy byli ubrani jak mieszkańcy Nigru, a nieliczni należeli do ludu Hausa. Zostaliśmy zaatakowani, ponieważ jesteśmy chrześcijanami. Naszych braci na całym świecie gorąco prosimy o modlitwy i wszelką pomoc, jaką mogą nam okazać.

Relacja Josepha Williamsa, mieszkańca wioski Dogo Nahawa

Mieszkam niedaleko Dogo Nahawa (w odległości niecałego kilometra). Byliśmy w domu, gdy usłyszeliśmy straszny płacz i krzyki dochodzące z całego Dogo Nahawa. Razem z bratem szybko pobiegliśmy tam, żeby jakoś pomóc mieszkańcom wioski. Udaliśmy się w różnych kierunkach. Gdy byłem już blisko, usłyszałem kobietę, krzyczącą i mówiącą: ?proszę, zostawcie mnie; na Boga nie zabijajcie mnie?. Popędziłem w jej stronę, żeby zobaczyć, czy nie zdołam jej uratować z rąk tego, kto chciał ją zabić. Gdy tam dotarłem, zobaczyłem, jak chyba czterech mężczyzn cięło ją bezlitośnie swoimi mieczami. Kiedy mnie zobaczyli, rzucili się w moją stronę, żeby mnie zabić. Uciekałem ile sił w nogach do lasu opodal wioski. Gdy tam dotarłem, zobaczyłem nigeryjskich żołnierzy, którzy właśnie wysiedli ze swojego samochodu. Postanowiłem położyć się na ziemi i ukryć się przed tymi, którzy mnie ścigali i przed żołnierzami. Podczas gdy tak leżałem, żołnierze gdzieś dzwonili. Dwóch z nich poprosiło pozostałych, by ruszyli do wioski ratować ludzi, ale tamci się ociągali. Ci dwaj, którzy, jak podejrzewam, byli chrześcijanami, zaczęli iść w stronę wioski, ale ich dowódca powiedział im, żeby zawrócili. Wrócili do swojego samochodu i zostali w nim. Obserwowali masakrę zupełnie jakby przyjechali na nadzór. Gdyby ci żołnierze od razu wkroczyli do akcji, zażegnaliby całą sytuację.

Strategia tych ludzi była następująca: Nadeszli od północno-wschodniej strony wioski i otoczyli ją. Ci z nich, którzy mieli maczety, miecze i noże zostali poza wioską i leżeli tam, czekając na tych, którzy będą uciekać. Natomiast ci, którzy mieli karabiny, weszli do wioski, strzelając i paląc domy. Większość ludzi usiłowała uciec z wioski, ale gdy się z niej wydostali, zostali zabici. Ci na zewnątrz wioski nie mieli żadnej litości. Rozłupywali dzieciom głowy. Zabili matkę usiłującą uciec i położyli na niej ciało jej dziecka. Dwóm kobietom w ciąży rozpruli brzuchy, wyjęli z nich dzieci i położyli je na piersiach matek. To było potworne.

Zabitych było tak wielu, ponieważ wśród napastników byli niektórzy młodzi muzułmanie, mieszkający razem z nami w wiosce. Należeli oni do straży obywatelskiej, jaką mamy w naszym plemieniu i znali drogi prowadzące do i z wioski. Zazwyczaj, gdy gdzieś pojawia się zagrożenie, przenosimy się w celach bezpieczeństwa razem z muzułmanami do sąsiedniej wioski. Oni znali nasze plemienne hasło, jakiego używaliśmy w takich sytuacjach. Dlatego też ukryli wielu napastników po tej strony wioski, którędy wiodła droga ucieczki. Gdy rozpoczął się atak, straż obywatelska zaczęła ostrzegać mieszkańców. Większość wysłała swoje dzieci i żony naszą stałą drogą ucieczki, nie wiedząc, że ci ludzie tam czekali. Nawet gdy uciekający chcieli zmienić drogę, bo zobaczyli tych ludzi, ci muzułmanie, którzy też tam byli, wołali ich, podając hasło i w ten sposób dalej zabijali ludzi, podczas gdy wojsko wszystkiemu się przyglądało. Jeden z młodych muzułmanów, jakich znaliśmy, Mohammed Bakasi (przeszedł on przeszkolenie w Bauchi, o czym nie wiedzieliśmy, dopóki w jego pokoju nie znaleziono zdjęć) pokazywał im, które domy mają spalić. Ustawił też na ziemi karabin maszynowy i strzelał do wszystkich, którzy usiłowali uciec. To wszystko, co wiem. Potrzebujemy pomocy i bardzo dużej ochrony.

cyt. za GPCh

·

maj/10

1

MEKSYK: Ataki na chrześcijan w Chiapas

Ewangeliczni chrześcijanie w stanie Chiapas są często obiektem przemocy ze strony rebeliantów i religijnych tradycjonalistów. W ciągu ostatnich miesięcy doszło do kilku ataków na chrześcijan. Podczas jednego z nich  grupa 70 uzbrojonych osób sympatyzujących z rebeliantami napadła na społeczność chrześcijańską raniąc prawie 30 osób, w tym kobiety i dzieci. Siedmioro chrześcijan uprowadzono, a jednego postrzelono w plecy i pozostawiono, aby umarł.

28 lutego w regionie Mitziton postrzelono trzech chrześcijan wracających do domu z nabożeństwa. Rebelianci usiłowali podobno uniemożliwić pomocy medycznej dotarcie do poszkodowanych, rzucając kamieniami w samochody i blokując drogę.

W mieście Tumbala sympatycy rebeliantów napadli na grupę około 40 chrześcijan, kiedy ci spali w swoich domach. 49-letni wierzący został zabity, a 20 innych osób zostało rannych.

Módlmy się o ochronę i wytrwanie w wierze dla tych cierpiących chrześcijan. Módlmy się o uzdrowienie rannych. Módlmy się, aby naśladowcy Chrystusa w Meksyku byli przykładem Jego miłości i łaski dla swoich prześladowców.

(Źródło: VOM Meksyk)

Cyt. za GPCh

8 marca zagraniczni pracownicy sierocińca w Ain Lech, będący chrześcijanami, otrzymali nakaz opuszczenia Maroka. Mieli jedynie kilka godzin na spakowanie się i poinformowanie swoich przybranych marokańskich dzieci, że muszą je opuścić, prawdopodobnie na zawsze.

Władze zarzucały personelowi sierocińca, że ?usiłował zrobić chrześcijan? ze znajdujących się pod ich opieką dzieci. Sierociniec ?Wioska Nadziei? opiekuje się dziećmi porzuconymi przez rodziców i społeczeństwo. Wydaleni pracownicy sierocińca tworzyli rodziny zastępcze dla 33 marokańskich sierot. Jedna z osób personelu oświadczyła: ?Nigdy nie ukrywaliśmy przed władzami naszej wiary [?] 33 dzieci zostało właśnie znowu porzuconych z powodu działań państwa marokańskiego [?] Patrzenie na to, jak dzieci dowiadują się od swoich rodziców, że ci muszą wyjechać, że być może nigdy się znowu nie zobaczą, to najbardziej bolesna rzecz, jakiej byłam kiedykolwiek świadkiem?.

Zachęcamy wszystkich do przeczytania oficjalnego komunikatu prasowego (w języku angielskim) tych zastępczych rodziców na www.voh-ainleuh.org w celu uzyskania szczegółowych informacji. Pragniemy zwrócić uwagę na fakt, że podejmują oni rożne starania, by powrócić do swoich dzieci i proszą, by nie upowszechniać żadnych negatywnych informacji na temat działań rządu marokańskiego w tej sprawie.

Módlmy się, żeby ci przybrani rodzice uzyskali pozwolenie na powrót do swoich dzieci. Prośmy Boga, żeby w tym trudnym okresie posłał też inne osoby, które będą kochać i troszczyć się o te dzieci. Módlmy się, żeby ci deportowani chrześcijanie znaleźli siłę w Jezusie.

(Źródło: Village of Hope)

Cyt. za GPCh

No tags

28 lutego aresztowano Hamida i jego żonę Reyhaneh, byłych muzułmanów prowadzących kościół domowy. Oboje zostali zatrzymani w swoim domu w Isfahanie.

Policjanci najpierw aresztowali Reyhaneh i pobili ją za stawianie oporu. Inni chrześcijanie obecni w tym domu byli zastraszani, a jeden został pobity za wyrażenie protestu wobec działań policji. Hamida aresztowano godzinę później, kiedy wrócił do domu. Funkcjonariusze skonfiskowali komputery, telefony oraz książki, w tym wiele Biblii.

1 marca członkowie rodziny Hamida i Reyhaneh skontaktowali się z władzami i dowiedzieli się, że sprawa Hamida i Reyhaneh ma być odesłana do sądu rewolucyjnego, jak tylko zostanie sformułowane oskarżenie. Powiedziano im także, aby się więcej nie angażowali w tę sprawę. Miejsce przebywania Hamida i Reyhaneh nie jest jak dotąd znane.

Módlmy się o uwolnienie Hamida i Reyhaneh. Módlmy się, aby ich dwóch nastoletnich synów doświadczało obecności i pokoju Jezusa. Módlmy się, aby wierzący w Iranie byli prowadzeni przez Ducha i kierowali się Jego mądrością. Módlmy się też, aby urzędnicy irańscy działali sprawiedliwie, okazywali miłosierdzie i reagowali pozytywnie na poselstwo Jezusa.

Cyt. za GPCh

25 lutego pakistański chrześcijanin Qamar David został skazany na dożywocie za bluźnierstwo. Qamara aresztowano w 2006 r. za to, że rozpowszechniał podobno, za pomocą swojego telefonu komórkowego, bluźniercze informacje na temat Koranu i Mahometa. Sąd nakazał mu także zapłacenie grzywny  w wysokości 101 tys. rupii (około 3430 zł). Od czasu aresztowania Qamar i jego prawnik przeżyli kilka zamachów na swoje życie. Groził im także lincz ze strony tłumu muzułmanów.

Z kolei w dystrykcie Kasur w prowincji Pendżab Munir Masih i jego żona Ruqqiya Bibi, zostali skazani na 25 lat więzienia za bluźnierstwo. W grudniu 2008 r. oskarżono ich o zanieczyszczenie Koranu, bo dotknęli tę księgę, nie umywszy przedtem rąk. W styczniu 2009 r. zwolniono ich za kaucją. Aresztowano ich jednak ponownie, kiedy sędzia wydał na nich wyrok skazujący. Planowane jest wniesienie apelacji o unieważnienie tego wyroku.

Módlmy się, aby oskarżenie o bluźnierstwo, skierowane przeciwko tym wierzącym, zostało unieważnione. Módlmy się, aby ich wiara w Chrystusa wzrastała w tych trudnych dniach. Módlmy się o uchylenie często nadużywanego w Pakistanie prawa o bluźnierstwie.

Cyt. za GPCh

maj/10

1

IRAK: Zabójstwo trzech chrześcijan w Mosulu

23 lutego nieznani napastnicy zastrzelili trzech krewnych ojca Mzena Ishoa, księdza kościoła katolickiego obrządku syryjskiego, uprowadzonego, a następnie uwolnionego w 2007 roku.

Uzbrojeni mężczyźni wdarli się siłą do domu Aishwy Marokiego (59 l.) i zastrzelili go. Zabili też dwóch jego synów, Mokhlasa (31 l.) i Bassima (25 l.). Żona i córka Aishwy, które także przebywały w tym czasie w domu, nie doznały żadnych obrażeń.

Módlmy się, by pogrążona w żałobie rodzina Aishwy, poznała, że Bóg jest obrońcą wdów i ojcem sierot (Ps 68,5). Módlmy się, aby władze uczyniły wszystko co leży w ich mocy, by zapewnić bezpieczeństwo wszystkim mieszkańcom Mosulu. Módlmy się też o powstrzymanie fali przemocy w Iraku.

Cyt. za GPCh

maj/10

1

Tournee indyjskich chrześcijan w Niemczech i Polsce

Maj-Czerwiec 2010

Wraz z grupą indyjskich chrześcijan i lokalnymi wspólnotami przygotowujemy szereg akcji ewangelizacyjnych.  Jasne przesłanie Ewangelii, indyjska charyzma, międzynarodowa współpraca, wspólne działanie lokalnych społeczności – to główne cechy charakterystyczne Tournee.

Miejscowości, które odwiedzimy:

Bydgoszcz ? Janikowo ? Wrocław

Niemcy: Pirmasens ? Kiel ? Norderstedt ? Wiehl-Mühlen Hamburg ? Wilster

No tags

maj/10

1

Banner ewangelizacji

No tags

Older posts >>

Theme Design by devolux.nh2.me

Tematyka serwisu

Niektóre pojęcia związane z tym blogiem: chrześcijanie, CIFI, Gideon Jacob, prześladowania chrześcijan, Jezus, wiara, pomoc kościołowi, głos prześladowanych chrześcijan, Orisa, prześladowania w Orisie, prześladowania w krajach muzułmańskich .